Siedząc na szkolnym parapecie, rozmyślała czy nie zapisać się do jakiejś sekty. W głowie miała mnóstwo myśli i planów, które nie dawały jej spokoju.
-Nogi z parapetu.- Pokazał na podłogę nauczyciel od geografii.
-Goń się.- Odpowiedziała Felice, dalej słuchając muzyki.
-Słucham? Do dyrektoria, ale już!
Lekko zepchnął ją z parapetu i wskazał palcem na drzwi.
-I po co za takie gówno mam niszczyć mu życie...?- Szepnęła niby do siebie.
-Co?
Felice już nie słuchała, myślami była daleko stąd.
Nauczyciel otworzył przed nią drzwi.
-Felice Paside, no w końcu ktoś cię na czymś przyłapał...Spodziewałem się tego szybciej, jak widać myliłem się. No cóż, o co chodzi panie Evan?
Dziewczyna usiadła.
-Znieważyła mnie. Zwróciłem jej uwagę, że ma zdjąć nogi z parapetu, a w zamian usłyszałem, że mam się gonić.
Felice wyciągnęła się w fotelu i pokazała dyskietkę, którą pomachała nim w powietrzu. Dyrektor zauważył ją, wstał i odprawił nauczyciela.
-Ja już to załatwię. Miłego dnia panie Evan.
Dziewczyna odprowadziła wzrokiem nauczyciela i puściła mu oczko.
-No więc...Mam coś dla pana jeśli już pan to zauważył.- Uśmiechnęła się szeroko.
Dyrektor wyciągnął rękę aby dała mu dyskietkę. Włożył ją i zapytał, który plik otworzyć.
Na ekranie ukazał się...
~~~~
Uwielbiam trzymać w niepewności. :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz